← Back

Rum baba

Napoli, Italia ★★★★☆ 207 views
Sanja Burnet
Napoli
🏆 AI Trip Planner 2026

Pobierz darmową aplikację

Odkryj najlepsze z Napoli z Secret World — ponad 1 milion miejsc. Spersonalizowane trasy i ukryte skarby. Bezpłatnie na iOS i Android.

🧠 Trasy AI 🎒 Trip Toolkit 🎮 Gra KnowWhere 🎧 Audioguides 📹 Wideo
Download on the App Store Get it on Google Play
Rum baba

Stanisław został królem w wieku niespełna trzydziestu lat, dzięki poparciu Karola XII ze Szwecji. Kilka lat później (był to rok 1735) Piotr Wielki, car całej Rosji, okazał się znacznie większy od królów szwedzkich i polskich: wraz ze swoimi sojusznikami, Prusami i Austrią, wyruszył przeciwko nim na wojnę i pokonał ich. Stanisław nie był jednak zwykłym człowiekiem. Był teściem Ludwika XV z Francji, który poślubił jego córkę Marię. Dlatego po zdetronizowaniu go, w ramach poczęstunku, dali mu księstwo lotaryńskie. Nie był z tego powodu zbyt zadowolony, ale się podporządkował.Pozbawiony Królestwa Polskiego, a zmuszony do tego małego, prywatnego królestwa, Stani zaczął się nudzić. Ponieważ miał dużo wolnego czasu, otoczył się filozofami i naukowcami, i zaczął studiować. Studiowanie skończyło się opracowaniem programu współpracy międzynarodowej i integracji europejskiej: pierwszej wersji UE, jaką pamiętamy.Na papierze projekt był wspaniały, ale były monarcha wiedział, że nie ma szans na jego realizację: był bez korony, a więc bez żadnej siły przebicia.Ten stan rzeczy przyprawiał go o wiele goryczy. Aby ją zwalczyć, Stanisław potrzebował na co dzień czegoś słodkiego. Zaspokojenie go nie było jednak łatwe: lotaryńscy cukiernicy musieli nieustannie wytężać umysł, by przygotować dla niego coś nowego.Nie mieli jednak zbyt wiele wyobraźni, więc przez dwa dni na trzy biednemu byłemu władcy podawano "kugelhupf", typowy lotaryński placek z najlepszej mąki, masła, cukru, jaj i sułtanek. Do ciasta dodawano drożdże piwne, aż stało się miękkie i gąbczaste. Stanisław nie mógł znieść kugelhupf. Nie chodziło o to, że był zły: ale był, jak by to ująć, trochę gruby, pozbawiony osobowości. I wtedy był suchy, ale tak suchy, że przyklejał się do podniebienia. Nie smakował też, gdy oblano go sosem z wina madera, cukru i przypraw.Często nawet go nie smakował.Wtedy wracał do swoich planów na sprawiedliwszy świat, bez zwycięzców i przegranych (żeby ci przeklęci ludzie, którzy go tam zrzucili, zostali obsłużeni).Krótko mówiąc, Stanisław Leszczyński żył w więzieniu: pozłacanym, ale jednak więzieniu. Jest więc zrozumiałe, że co jakiś czas, aby nie myśleć o przeszłości, która go smuciła, i o przyszłości, która go przerażała, podnosił nieco kieliszek.Wierny swoim ideałom równości, pił wszystko, począwszy od win z Mozy i Mozeli, chluby Lotaryngii. Ale ponieważ zimy w tych stronach są długie, mroźne i śnieżne, często potrzebował czegoś mocniejszego. I znalazł to: był to rum, spirytus z trzciny cukrowej, sprowadzany z Indii Zachodnich. Był dobry, był mocny, a więc był tym, czego potrzebował.Pewnego dnia Stanisław, który przełknął już kilka małych kieliszków rumu, zorientował się, że ma ochotę na dobry deser. Coś naprawdę wyjątkowego. Kiedy więc lokaj podsunął mu pod nos kolejną porcję kugelhupf, odepchnął ją ze złością, po czym chwycił talerz, który służący trzymał bojaźliwie w rękach, rzucił nim po stole, z dala od siebie.Talerz zakończył swój bieg o leżącą obok butelkę rumu i przewrócił ją. Zanim ktokolwiek zdążył go podnieść, trunek całkowicie zalał kugelhupf.Pod wciąż grymaszącymi oczami Stanisława dokonała się niezwykła metamorfoza: rozczyn mdłego ciasta lotaryńskiego, zwykle żółtawego, szybko nabrał ciepłego, bursztynowego odcienia, a wokół zaczął rozchodzić się odurzający zapach.W jadalni zapanowała cisza, którą można było przeciąć nożem. Zamiast tego Stanisław, pod zdumionym spojrzeniem służby, podniósł swoją złotą łyżkę (ręka trochę mu drżała), wyjął kilka fragmentów tej Chimery: tej hybrydy, która zmaterializowała się na jego oczach, i przyłożył do ust.Co czuł, wiemy. Wszyscy to czuliśmy, kiedy pierwszy raz spróbowaliśmy babę. Ponieważ nikt nie może zapomnieć pierwszej chwili, kiedy stanął z Nim twarzą w twarz (nikt, z wyjątkiem neapolitańczyków: dla nich ta chwila przychodzi zazwyczaj, kiedy są zbyt młodzi, aby ją pamiętać).To był pamiętny dzień dla ludzkości.Do fortunnego wynalazku ciastka wymyślonego przez polskiego króla w lotaryńskich mgłach: brakowało mu nazwy. To też król Stanisław zadedykował swoje dzieło Ali Babie, bohaterowi słynnej opowieści z "Tysiąca i jednej nocy". Książki, którą suweren uwielbiał czytać i czytać na nowo podczas swojego długiego pobytu w Luneville .Baba z Luneville trafiła wkrótce do Paryża, do cukierni Sthorer. Tam,wiele osób ją znało i doceniało. Następnie została przywieziona do Neapolu, gdzie przybrała swój ostateczny, bardzo charakterystyczny kształt (grzybka) przez "monsù", kucharzy obsługujących szlachetne rodziny neapolitańskie. Od tego momentu baba wybrała Neapol jako swoją stałą siedzibę. I jeszcze jedna uwaga: w kuchni neapolitańskiej istnieje więcej niż jeden deser, który ze względu na swój smak "po' ghì annanz'o Rre": można go podarować królowi. Ale baba jest jedynym słodyczem, który nie poszedł przed królem: urodził się tam.

Rum baba
Rum baba

Buy Unique Travel Experiences

Powered by Viator

See more on Viator.com