Wśród wielu mało znanych cywilizacji prekolumbijskich, częściowo dlatego, że zniknęły przed przybyciem kolonizatorów, jest jedna szczególnie tajemnicza, która pozostawiła pierwszych współczesnych odwiedzających, około połowy XIX wieku, w osłupieniu: to kultura Tiwanaku, której ludność zajmowała terytorium podzielone dziś między Boliwię, Chile i Peru. Stolica tego imperium, Tiwanaku, była prawdopodobnie jednym z najważniejszych miast starożytnej Ameryki Południowej, osiągając swój szczyt między 300 a 1000 rokiem n.e. Jego pozostałości można dziś znaleźć około 70 kilometrów od La Paz (Boliwia), na brzegu jeziora Titicaca, na wysokości 3850 metrów, sugestywne i tajemnicze ruiny miasta, które oprócz tego, że było siedzibą władzy politycznej, stanowiło duchowe centrum imperium, gdzie przestrzeń ceremonialna była zorganizowana z imponującą techniką i precyzją, zorientowana zgodnie z punktami kardynalnymi i wyposażona w skomplikowany system drenażu, który kontrolował przepływ wody deszczowej. Monumentalna Brama Słońca to najsłynniejszy symbol stanowiska archeologicznego Tiwanaku, jeden z najważniejszych przykładów sztuki tego starożytnego ludu, znajdujący się wewnątrz wielkiej świątyni Kalasasaya. Brama, wykuta z pojedynczej płyty andezytu, została znaleziona przez europejskich odkrywców w połowie XIX wieku, leżąc połamana na ziemi. Brama charakteryzuje się osobliwymi płaskorzeźbami tworzącymi tajemniczy napis. Niektórzy uczeni uważają, że centralna postać jest przedstawieniem inkaskiego bóstwa Viracocha, stwórcy wszystkich rzeczy. Inni eksperci uważają jednak, że jest to "Bóg Słońca" z powodu dwudziestu czterech promieni liniowych (słonecznych) otaczających głowę przedstawienia. Czterdzieści osiem skrzydlatych podobizn otacza centralną postać, mają one reprezentować chasquis (posłańców w służbie imperium Inków) lub bóstwa posłańców. Niektóre z nich mają ludzkie głowy, inne głowę drapieżnego ptaka.
Jeśli staniemy przed Bramą Słońca w Tiwanaku, na początku wiosny, zobaczymy, jak słońce wschodzi tuż nad środkiem samej bramy. Stąd też wynika jego nazwa.
Top of the World