Wśród ferrarskich specjałów gastronomicznych być może ten, który jest większy niż inne, przetrwał niezmieniony przez wieki i nadal jest przygotowywany zgodnie ze starożytnym, sztywnym rytuałem. Salama z sosu, który nie jest salami, to ciasto wieprzowe z czerwonym winem, solą, czarnym pieprzem, gałką muszkatołową, cynamonem i goździkami oraz innymi tajnymi składnikami, których żaden mistrz smaku nigdy nie chciałby ujawnić. Dojrzewa przez około rok, a przed zakończeniem przy stole wymaga długiego gotowania w wodzie wciągniętej w tkaninę, aby nie pękła ani nie zwisała, aby nie dotykała garnka. Aby go zjeść, wyłamać i zgarnąć miękkie i smaczne ciasto z łyżką zakazane robi to z nożem. Zwykle towarzyszy mu tłuczone ziemniaki, ale o wiele bardziej "Estense" (ziemniaki pojawiły się dopiero później, wraz z odkryciem Ameryki), kojarząc je z typowym puree z dyni, które nadaje całości słodko-słony kontrast starożytnej tradycji. Poświęcono jej także cały wiersz "Salameida" Antonio Fritziego (1772), z którego jasno wynika, że Salama składa się głównie z wątroby, a nie z mięsa.