Ponad trzy wieki przed narodzeniem Chrystusa żył człowiek o imieniu Assteas. Malował wazy ze scenami inspirowanymi greckimi mitami, które z kolei inspirowane były ludzkimi wydarzeniami.Miał greckie pochodzenie, podobnie jak miasto, w którym mieszkał: Posejdonię, która później zostanie nazwana Paestum.Jego wazy, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, trafiały czasem pod ziemię, do grobowca. By dotrzymać towarzystwa tym, którzy nie byli wielcy.Wiele lat później, w 1973 roku (po Chrystusie), w Sant'Agata dei Goti, zwanym kiedyś Saticula, pewien rolnik znalazł grobowiec i jedną z waz Assteasa.O tym, co zrobił dalej, nie wszystko wiadomo. Pewne jest to, że miał okazję podziwiać wazę z bliska, zastanowić się nad jej kształtem i postaciami. Na biało malowanym byku, pomiędzy dwoma dziwnymi morskimi stworzeniami, siedziała panna. Nad nią znajdował się rodzaj anioła, a potem więcej postaci i jakieś greckie pismo.Waza opowiadała historię Europy, córki fenickiego króla Agenora. Zeus, który się w niej zakochał, przemienił się w białego byka i z nią na grzbiecie przepłynął morze na wyspę Kretę. Pothos, rodzaj anioła, symbol miłosnego pożądania, był tam, by podkreślić, że to nie przemoc, lecz miłość.Chłop, może dlatego, że doceniał jej piękno, może z próżności, kazał wykonać obok wazy swój portret za pomocą zdjęcia polaroidowego. Pewne jest też, że docenił jej wartość, bo kilka lat później sprzedał ją szwajcarskiemu antykwariuszowi za milion lirów i prosię.Z dalszej części historii wynika, że antykwariat dobił targu, który z kolei sprzedał wazę amerykańskiemu muzeum, za 380 tysięcy dolarów. Tym razem nie ma prosiaka.Ale w historii zawsze jest jedna lub więcej pozytywnych postaci, z którymi łatwiej lub wygodniej jest się identyfikować. Grupie urzędników udało się, po dokładnym zbadaniu sprawy, także dzięki polaroidom, odtworzyć historię wazy Assteas i uzyskać jej zwrot z amerykańskiego muzeum.Waza, wraz z innymi odzyskanymi artefaktami, została zaprezentowana na wystawie w mieście Rzym.Oglądali ją przedstawiciele władz państwowych, uczeni, znawcy sztuki i zwykli goście. Nie trzeba dodawać, że szczególnie docenili oni naszą wazę z Assteas.Mieszkańcy Sant'Agata odezwali się więc, żądając zwrotu wazy do ziemi, z której została wyjęta. Nie mieli jednak muzeum, w którym można by ją umieścić.Zgłosił się burmistrz sąsiedniego miasta, które miało muzeum. Ale nie dało się nic zrobić. Waza wróciła do miejsca, z którego wyruszyła na początku opowieści, do Paestum, by zostać wystawiona w muzeum wraz z innymi wazami z warsztatu Assteasa.Na terenie Sant'agata dei Goti dokonano licznych znalezisk archeologicznych. W Sant'agata nie ma muzeum publicznego. Istnieje prywatna kolekcja, Rainone Mustilli, uznana za dziedzictwo narodowe dekretem ministerialnym, ale nie jest dostępna dla publiczności.