Kariera artystyczna i architektoniczna Michała Anioła - długa, trwająca znacznie dłużej niż kariera Leonarda czy Rafaela - była długą walką pomiędzy Florencją a Rzymem, pomiędzy bankierami Medyceuszów a papieżami Świętego Kościoła Rzymskiego, aż do momentu, gdy członkowie rodziny Medyceuszy zaczęli stawać się papieżami z własnego wyboru, pierwsi dwaj z serii o nazwie Leon X i Klemens VII, i to właśnie papież Leon X, pierwszy wybrany, urodzony we Florencji jako Giovanni de' Medici, postanowił godnie pochować w mieście swojego ojca Wawrzyńca, Wspaniałego, swojego wuja Giuliano, swojego brata Giuliano, księcia Nemours, i swojego kuzyna Wawrzyńca, księcia Urbino. Ci dwaj ostatni muszą nadal wspierać losy rodziny, ale obaj zmarli młodo. Michał Anioł otrzymał zlecenie na budowę nowej zakrystii, która została dobudowana obok kościoła św. Wawrzyńca, oraz na budowę kilku monumentalnych grobowców. Po wizycie w Akademii i Uffizi, wizyta w kaplicach znanych obecnie jako kaplice Medyceuszy na pierwszy rzut oka wydaje się nieco ponura. Ale to dopiero pierwsze wrażenie, gdy mijamy pierwszy duży ośmiokątny budynek, który był właściwie późniejszą rozbudową. Ale twoje oczy i serce zapalą się, gdy dotrzesz do nowej zakrystii i zobaczysz architekturę i posągi Michała Anioła. Dziewica i Dzieciątko, wyróżniające się uroczystością i spokojem, wyznaczają grób Wawrzyńca Wielkiego i jego brata. Młody wojownik w zbroi to Julian, książę Nemours, który jest czujny w dzień (jego twarz jest niekompletna) i w nocy. Przed nami kontemplacyjny Lorenzo, książę Urbino, z wschodem i zachodem słońca jako symbolem początku i końca. Trudno jest wiedzieć, czy pozostać w milczeniu godzinami, czy po prostu odejść, zdominowany przez intensywność liczb, ich wyraz i znaczenie. Dla samego kościoła św. Wawrzyńca Michał Anioł zaprojektował w tych latach - między 1516 a 1534 rokiem - nową fasadę, która była rewolucyjna w stosunku do ówczesnych trendów. Ale jeśli spojrzeć na fasadę kościoła na placu dzisiaj, szybko widać, że jego projekt nigdy nie został ukończony. Jednak w przyległej Bibliotece Laurenciana ("Laurencian" to przymiotnik Wawrzyńca) jest coś jeszcze, co Cię zaskoczy. Wchodzisz do klasztoru i stajesz przed schodami, których już nigdy nie zobaczysz. Jest to kolejne dzieło, którego Michał Anioł nie wykonał sam, ale schody, które widzicie dzisiaj, są dokładnie takie, jak je sobie wyobrażał Michał Anioł, chociaż zostały wykonane z kamienia, a nie z drewna, jak to zaplanował jego architekt. Michał Anioł wysłał glinianą modelkę z Rzymu, bo nie chciał już odwiedzać Florencji. Niektórzy mówią, że był w złym humorze.