Niedawno wyciekły plotki o odkryciu w Ameryce niepublikowanego obrazu przypisywanego Leonardo.Fakt ten jest szokujący, tym bardziej, że Leonardo z pewnością nie był płodnym autorem w malarstwie.Ten "nowy" panel będzie od listopada eksponowany w Londynie w ramach niezwykłego wydarzenia nawiązującego do działalności Leonarda na dworze w Mediolanie.Na pierwszych, zdecydowanie niepokojących, czarno-białych, przedrestauratorskich zdjęciach amerykańskiego dzieła, myśli błądzą daleko od takiego autora. Carlo Pedretti, guru ministerialnej komisji ds. wydania narodowego rękopisów i rysunków Leonarda Da Vinci, wykluczył jak dotąd możliwość przypisania tego dzieła Leonardowi, ale twierdzi, że widział je tylko na fotografiach.Salvator Mundi z kaplicy Muscettola w San Domenico Maggiore Salvator Mundi z kaplicy Muscettola w San Domenico MaggioreNiedawno pewien badacz sztuki, dyrektor muzeum w Lucanii, ale neapolitańczyk z urodzenia i kultury, po obejrzeniu starej fotografii obrazu o tym samym temacie, przechowywanego od pięciu wieków w kościele San Domenico Maggiore w Neapolu, wyruszył, aby zobaczyć to dzieło bezpośrednio.Napotkał niezliczone trudności, ale udało mu się go zobaczyć i sfotografować, a nawet zmierzyć go i przeprowadzić te kilka badań przyznanych w pierwszym, i niestety, jedynym rekonesansie, który uczony przeprowadza, gdy widzi dzieło po raz pierwszy.Nicola Barbatelli, jednakże, wziął sobie do serca ten obraz Salvatora Mundi. Na początku, wszystko co zrobił, to połączył dwie informacje historyczne, pierwsza to ta, że Leonardo namalował "Salvatora Mundi", którego miejsce pobytu jest dziś nieznane, ale pamięć o nim jest przekazywana przez rycinę Wacława Hollara datowaną na około 1650 r., i druga informacja, że w kościele San Domenico Maggiore w Neapolu, znajduje się obraz "Salvatora Mundi" zakupiony przez Antonio Muscettola, sekretarza Karola V°.W 1983 roku, z okazji neapolitańskiej wystawy poświęconej Leonardo, w katalogu opublikowano czarno-białą fotografię dzieła, które historycznie zawsze znajdowało się w kaplicy Muscettoli w San Domenico Maggiore, co odnotowują źródła z XVII i XVIII wieku.Jednak szukając go w kaplicy Muscettola, Barbatelli nie mógł go znaleźć - obraz zniknął! Rozpoczął więc prawdziwe poszukiwania wewnątrz samego kościoła Dominikanów, które po miesiącach pozwoliły na techniczno-naukowe rendez-vous, o którym informowaliśmy powyżej.Nawet Pedretti, niedawno uraczony pojawieniem się amerykańskiego Leonarda, którego możemy nazwać Simonem od nazwiska antykwariusza, który twierdzi, że jest jego właścicielem, powiedział "...na rynku sztuki jest jeszcze więcej". fraza niewątpliwie sybillińska, ale dla badacza tytaniczna.Salvator Mundi ze stołu Simona Salvator Mundi ze stołu SimonaW ostatnich dniach pojawił się obraz Simona po renowacji, bardzo sugestywny obraz, który z pewnością nie pozwala oddalić się od samego Leonarda, co potwierdziło już nie mniej niż czterech historyków sztuki, specjalizujących się w temacie Leonarda.Obraz Muscettoli w neapolitańskim kościele San Domenico Maggiore nie odbiega też zbytnio od ryciny Hollara i panelu Simona.Ale ostrożność musi nas skłonić do znanego wydarzenia: sam Pedretti, w latach 50-tych, przypisał sobie jako bardzo bliską Leonardowi inną wersję "Salvatora Mundi", znaną jako De Ganay, od nazwiska dawnego właściciela, dzieło, które do tego czasu przeszło wśród pracowników warsztatu, bez żadnego wahania.W tej skomplikowanej sprawie należy jednak wziąć pod uwagę istnienie innego dzieła o tej samej tematyce i świetnej jakości, obrazu zgłoszonego w Warszawie w 2006 roku i przypisywanego Marco d'Oggiono.Obraz ten z pewnością nie schodzi z archetypu Leonardesa przekazanego nam przez rycinę Hollara; zmienia się jego postawa, młodzieńczy wiek podmiotu i kula już nie z przezroczystego szkła, ale mały globus.W tym atrybucyjnym wirze należy jednak pamiętać o tym obrazie, ze względu na wysoką jakość wykonania, wysoką, ale z pewnością nie ręką Leonarda, lecz raczej malarza bardzo mu bliskiego i utalentowanego, który interpretował tematy i kopie pochodzące od Mistrza, pozostawiając w pełni świadectwo swojej odmiennej osobowości.Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na dwa inne obrazy uczniów Leonarda, ponownie o tym samym temacie, które z utalentowaną oryginalnością nawiązują do dzieł Mistrza i które mogłybySalvator Mundi przypisywany Marco d'Oggiorno Salvator Mundi zgłoszony w Warszawie w 2006 roku i przypisywany Marco d'Oggiornozaproponować zestaw nazwisk i osobowości malarskich, które należy zbadać, aby nadać pewne ojcostwo neapolitańskiemu obrazowi: "Salvator Mundi" autorstwa Giovan Pietro Rizzoli, znanego jako Giampietrino, z Muzeum Puszkina w Moskwie, "Salvador Mundi" przypisywany Bernardino Luiniemu, przechowywany w Pinakotece Ambrozjańskiej, i wreszcie "Obraz kobiecy" tego samego artysty, przechowywany w Ermitażu w Petersburgu, wszystkie dzieła datowane na około 1525 rok.Wreszcie, w tym wirującym objeździe obrazów, należy podkreślić trzy "zalecenia" dla ekspertów, zwłaszcza Włochów.Wznowienie i odpowiednie zbadanie panelu neapolitańskiego, obecnie wciąż rozproszonego w obrębie "casciaforte" (tj. Neapolu), panelu z pewnością znajdującego się w orbicie Leonarda i przypisywanego co najmniej Cesare Da Sesto.